sobota, 22 lutego 2014

Rozdział 2

- O mamo, już wróciłaś ?
- Tak, dostałam awans! - powiedziała ze zdumieniem.
- Naprawdę ?
- Tak, kochanie teraz będzie lepiej obiecuje - objęła córkę.
- To dobrze mamo.
Poszła do pokoju i dopiła kakao do końca.
Następnego dnia w szkole zauważyła pewną dziewczynę wyglądała na cichą i samotną.
Podeszła i powiedziała :
- Cześć, coś nie tak ?
- Nie, nie wszystko w porządku .. - odpowiedziała cichym głosem.
- Aha, Lucy jestem.
- Mei..
- Miło poznać.
- Wiesz, muszę już iść mam lekcję kilka sal dalej.
- No to cześć.
- Cześć ..
Usiadła na ławce i myślała o tej dziewczynie .. może źle wyglądam a może powiedziałam coś złego .. jeszcze chwilę pomyślała i poszła na lekcję.
Po drodze spotkała Harrego.
- O hej! - powiedział.
- Cześć.
- Możemy się spotkać gdzieś po szkole ?
- Hmm.. w sumie nie mam nic do roboty a gdzie ?
- Może w parku niedaleko liceum ?
- Jasne od razu po szkole ?
- Jeśli chcesz..
- Nie ma problemu. - odeszła na lekcję.
Pod koniec lekcji zapomniała o spotkaniu z Harrym bo rozmyślała o tej dziewczynie i szła w stronę domu.
Nagle spojrzała w ziemię i zobaczyła wizytówkę Parku Narodowego. I wtedy jej się przypomniało szybko pobiegła w stronę parku. Spotkała go przy wejściu.
- Jesteś.
- Przepraszam mały problem musiałam porozmawiać z koleżanką - skłamała.
- Nie ma sprawy nie daleko jest kawiarnia może napijesz się ?
- Nie pije kawy..
- A może herbata ?
- Z wielką chęcią - odpowiedziała.
Udali się do kawiarni. Kiedy wchodzili Lucy zauważyła tą dziewczynę ze szkoły. A w zasadzie Mei.
Zdziwiła się i potknęła się wydawało jej się, że ona ją śledzi. Bo widziała ją też wtedy kiedy podniosła wizytówkę. Ale nic weszli i usiedli przy stoliku obok okna, kiedy spojrzała już jej nie było.
- Więc co robisz w wolnym czasie - zapytał.
- W sumie nie mam czasu na nic sensownego. Dopiero co się tu przeprowadziłam.
Mieszkam tu z mamą wcześniej mieszkałam na Brooklyn'ie a ty czym się zajmujesz ?
- Lubie fotografować ogólnie przyrodę i zwierzęta.. dała byś się kiedyś sfotografować ?
- Ale przecież mówisz, że fotografujesz tylko zwierzęta lub przyrodę.
- Wiem, ale mi się spodobałaś - powiedział z uśmiechem.


- To miłe - odpowiedziała.
Nagle poczuła wibrację w spodniach.
- Przepraszam, telefon.
Odeszła kawałek dalej i zobaczyła, że to Rozalie.
- Halo ?
- No hej co tam ?
- Słuchaj później za dzwonie bo teraz nie mam czasu zabardzo - odpowiedziała.
- Jasne zadzwoń. Pa.
- Pa.
Wróciła do stolika.
- No to dasz mi się sfotografować ?
- Jasne - powiedziała z zadowoleniem. Muszę iść już do domu.
- Odprowadzić Cię ?
- Jeśli chcesz ..
- Nie ma problemu.




Rozdział 1

- Mamo musimy się przeprowadzać ?
- Tak, kochanie przecież nasz dom się dosłownie rozpada ze starości, a ja już wynajęłam nam mieszkanie.
Smutno przenosząc karton ze zdjęciami powiedziała :
- Ale mamo ja mam tu przyjaciół, poza tym chodzę tu do szkoły.. 
- Wiem, wiem ale przecież w pobliżu musi być jakaś szkoła nie martw się o to.
Rozalie podeszła do niej.
- To już dziś ? - powiedziała ze zdziwieniem i lekkim smutkiem.
- Tak, niestety tak - odpowiedziała smutno.
- No, ale może się spotkamy! Będziemy pisać SMS-y i przecież jest facebook - pocieszyła ją.
Przytuliły się do siebie i Lucy wsiadła do samochodu. Pomachały sobie i odjechała.
- Nie martw się skarbie będzie dobrze.
- Mam nadzieję..
Wypakowały się w mieszkaniu bo meble już były wcześniej. W weekend mama zapisała Lucy do pobliskiego liceum. W poniedziałek Lucy nie miała ochoty iść do szkoły no, ale cóż nie miała wyboru.
Poszła na piechotę bo liceum znajdowało się tylko dwie przecznice dalej. 
Stanęła przed szkołą lekko zdenerwowana i weszła. Uczniowie patrzyli na nią ze zdziwieniem, bo nie spodziewali się w środku roku szkolnego kogoś nowego. Po dzwonku weszła do sali i podeszła do pani.
- Dzieci mamy nową uczennicę ma na imię Lucy.
- Dzień Dobry. - powiedziała chropowatym głosem.
Usiadła w przed ostatniej ławce i rozpakowała się. Inni nie zwracali na nią uwagi oprócz jednego chłopaka, który miał na imię Harry. Od razu wpadła mu w oko. Po lekcjach przywitał się :
- Cześć, miło poznać Harry jestem - powiedział z sympatią.
- Hej, nawzajem Lucy - Odpowiedziała z zaskoczeniem.
- Dlaczego nagle w połowie materiału się przepisałaś ? 
- Ciężko powiedzieć problemy rodzinne ..
- Aha, rozumiem.
- Muszę już iść, część.
- Do zobaczenia.
Wróciła do domu zmęczona bo nie mogła wszystkiego ogarnąć, od razu wzięła się za lekcje.
Po odrobieniu wstała i poszła sobie zrobić kakao. Jej mama wraca dopiero koło 18.00 bo pracuje tam gdzie pracowała, dobrze jej tam płacą a poza tym lubi swoją pracę ma tam znajomych którzy jej ufają.
Położyła kakao zboku na szafce i położyła się na łóżko złapała telefon i zadzwoniła po ciężkim dniu do Rozalie.
- Cześć, co tam ?
- A nic ciekawego tak ponuro bez ciebie bo chodziłyśmy razem do szkoły .. a tam ? 
- Niedawno wróciłam do domu.
- A poznałaś kogoś tam ?
- Gdzie ? - spytała głupio.
- W liceum a gdzie ? - powiedziała z uśmiechem.
- Nie, .. a tak tylko jedną osobę. W zasadzie chłopaka ma na imię Harry.
- Nie spodziewałam się tego po tobie. Od razu chłopak ? - zapytała śmiejąc się.
- Jakoś tak wyszło, wiesz co muszę kończyć chyba mama wróciła z pracy. Pa .
- To pa, do jutra.
Odłożyła telefon i wzięła kubek, jeszcze gorącego kakaa. 

LUCY

ROZALIE

HARRY